Konwent-Narodowy-Polski
  Droga do Polskiej Racji Stanu
 

Droga do Polskiej Racji Stanu. Filozofia prawa. 
 



 
Rozważania i odniesienia tyczące filozofii prawa.
 
 Dwie poprzednie notki potraktowałem jako wstępne dla rozważań o konstrukcji podstaw bytu państwa. Trzecia miała określać sposób tworzenia prawa w państwie. Tak ma być, ale...
 
 
 
To „ale”  - to konstatacja, że proponowane rozwiązania są odmienne od całej europejskiej myśli filozoficznej.
 
Zdaję sobie sprawę z mizerii mojej osoby, jako tego, który rzuca wyzwanie największym mędrcom. Myślę jednak, że europejska myśl filozoficzna zatoczyła koło  i potrzeba zacząć rozważania od podstaw.
 
 
 
W tym sensie – myśl konstruktywna  twórców Rzeczypospolitej jest odmienna od torów myśli europejskiej. Byliśmy i jesteśmy odmienni. Nie byliśmy cywilizowani chrześcijaństwem. Przeciwnie – to Polska próbowała cywilizować Europę swym rozumieniem miłości.
 
Ta uwaga – jest też wyrazem przekonania o coraz większej degeneracji dróg rozwoju człowieka, a jest to zauważalne w coraz bardziej zauważalnych wyuzdaniach organizacyjnych. Efektem zaś – coraz mniejszy wpływ Cywilizacji Zachodu na sytuację w świecie. Siła przekazu filozofii europejskiej jest znikoma – jedyny czynnik wpływu to siła militarna.
 
A na bagnecie nie da się siedzieć.
 
 
 
Jeśli więc rozpatrywać kierunki rozwojowe i wyzwania z jakimi przyjdzie się nam borykać – to wydaje się oczywistym, że potrzebna jest  myśl cywilizacyjna odmienna obecnie obowiązującym doktrynom.
 
 
 
W czym widzę istotę odmienności Polskiej Myśli Cywilizacyjnej?
 
 
 
Przede wszystkim w odrzuceniu paradygmatów na jakich powstała cywilizacja europejska. Tu, po wstępnych uwagach w pierwszych notkach cyklu konieczne jest rozważenie roli prawa i sposób jego tworzenia w społeczeństwie.
 
 
 
Korzystam tu z zapisu w Powszechnej Encyklopedii Filozofii (Filozofia Prawa – autor M.A. Krąpiec).
 
Poszukując podstaw tworzenia prawa Sokrates wskazywał potrzebę sprawiedliwości. Platon rozpatrywał sprawiedliwość jako wieczną „wylewność” dobra – ideę kierującą Kosmosem.
 
Arystoteles, na bazie platońskich wątków cnot kardynalnych wskazywał potrzebę realizacji dobra przez samego człowieka. Prawo ludzkie jest u A. prawem ludzkiej natury, a wszelkie działania zmierzają ku dobru. Celem państwa  (a zatem i praw obowiązujących) jest szczęście-dobro obywateli.
 
Wątek natury i prawa natury wystąpił u stoików, które znalazły wyraz w kodeksie Justyniana Wielkiego: „Prawo naturalne jest tym, czego natura nauczyła twory żyjące; ....”.
 
Myśl chrześcijańska to wpływ św. Augustyna, gdzie uformowane zostało twierdzenie o „odwiecznym prawie” – lex aeterna; to prawo zostało uzupełnione stwierdzeniem św. Izydora z Sewilli o jego związaniu z naturą człowieka, która jedyna władna jest odczytać i uczestniczyć w „odwiecznym prawie Bożym, które kieruje działaniem całego stworzenia”.
 
 
 
Św. Tomasz z Akwinu rozszerzył rozumienie prawa naturalnego. Dla skrócenia zamknę w jednej sentencji zarys jego myśli głównej: „wszelkie nakazy prawa naturalnego opierają się na tym, aby to wszystko czynić  lub tego unikać, co ludzki rozum praktyczny ujmuje naturalnie jako dobre”. O. Krąpiec podnosi, że na podstawie tekstów Justyniana Wielkiego i św. Tomasza można określić zasadę obowiązywania prawa naturalnego jako „stosownie do porządku naturalnych skłonności istnieje porządek postanowień-nakazów prawa natury”
 
 Ważne jest pojawienie się rozróżnienia na „ius”,czyli naturalnych uprawnień do czegoś, a nie „lex” jako mniej lub bardziej jednoznacznych norm prawnych.
 
 
 
Nasuwa się też jeszcze jedno porównanie. Otóż „ius” noszą cechy wolności rozumianej jako wolność „DO”. W stosunku do „lex” – bardziej odpowiadałoby stosowanie rozumienia wolności, jako wolności „OD”.
 
 
 
Według tych konstatacji tyczących prawa naturalnego, konkretne normy prawne należy formułować w dostosowaniu do naturalnych inklinacji rozumnych. Te założenia zostały przyjęte w prawie rzymskim. Myśl św. Tomasza określa inklinacje jako skonkretyzowane determinacje analogicznie rozumianego prawa ludzkiej natury działającej rozumnie. Motywem zaś wytrącającym z bierności determinującym nasze działania jest dążenie do dobra.
 
 
 
Z kolei wg Hobbesa i jego sformułowania „człowiek człowiekowi wilkiem”, konieczne jest zapobieżenie aktom agresji wynikającym z naturalnych skłonności, czyli wypracowanie „umowy społecznej”, gdzie jednostka rezygnuje z części swych praw i przenosi je na społeczność. Społeczeństwo (i jego władca) staje się suwerenem.
 
Myśl Hobbesa opierała się na koncepcjach Kartezjusza. Człowiek jest nie tylko „zwierzęciem rozumnym”, ale także „zwierzęciem społecznym”, gdyż tylko poprzez państwo i społeczeństwo (i ograniczenia wolności jednostkowych stąd wynikających) człowiek może istnieć rozumnie.
 
Istnieje w tych koncepcjach sprzeczność, gdyż i jednostka i państwo są traktowane jako byty samoistne, który może kierować się własnym celem istnienia.
 
Problemem politycznym staje się znalezienie uzasadnienia dla podporządkowania się jednostki (zrzeczenia części praw) komuś innemu niż ona sama.
 
Na tle tych rozważań pojawiła się koncepcja włączenia  „umowy społecznej” do zakresu „prawa natury”  z racji tego, że człowiek konstytuuje się poprzez życie w społeczeństwie.
 
Starano się wskazać tylko zasadnicze elementy „umowy społecznej”.
 
W przeglądzie myśli filozoficznej tyczącej prawa nie można pominąć Kanta z jego maksymą: „postępuj z poczucia obowiązku tak, abyś zawsze mógł pragnąć, by maksyma twej woli stała się zasadą powszechnie obowiązującą”. Ta zasada ujawnia: a. nakaz wolności, b. nakaz prawa, c. nakaz kary.
 
Trzeba zaznaczyć, że Kant nie odnosi się do prawa natury a jedynie tworzy ramy, oparte na prawie naturalnym, dla prawa pozytywnego. Efektem końcowym tego toru myślenia jest stwierdzenie, że to państwo stało się ucieleśnieniem idei Bożej, jako instytucji nieomylnej, a wszelkie wystąpienia przeciwko państwu to czyny sprzeczne z prawem i karalne.
 
Nie od rzeczy będzie wspomnienie roli, jaką prawo odegrało w III Rzeszy Niemieckiej.
 
 
 
Reakcją na szkołę prawa naturalnego był pozytywizm prawny, gdzie pytanie „czym jest prawo?” zastąpiono pytaniem „jak kształtuje się prawo?” .
 
Prawo – system prawny pochodzi od władzy ustawodawczej, a jego respektowanie obwarowane sankcją państwową. Czyli w państwie istnieją tylko prawa pozytywne, które swoją moc prawną czerpią z samego faktu ich ustanowienia.
 
Ten model prawny nawiązuje do zasady rzymskiego pryncypatu : „ co się podoba władcy, ma moc prawa”.  W innej formie miało to kształt „dyktatu klasy panującej”.
 
Ten kierunek myślenia doprowadził do ukształtowania trójpostaciowej  reguły społecznej: 1. jako reguła moralna, 2. reguła ekonomiczna, 3. reguła prawna.Wszelkie prawo pozytywne ma moc wiążącą tylko w zgodności z regułą prawną. Z kolei reguła społeczna jest ustanawiana w głosowaniu.
 
 
 
Zarówno wymienione, jak i nie, a podobne idee prawne są przyczyną różnokształtu rozwiązań. W efekcie następuje  coraz większy brak zrozumienia dla sposobów i znaczenia prawa w społeczeństwach. Brak jest myśli przewodniej wyjaśniającej sposób powstawania reguł prawnych.
 
O. Krąpiec w podsumowaniu stwierdza, że :
 
  1. prawo realistyczne i racjonalne nie niszczy ludzkiej wolności gdyż takie prawo zawsze będzie kierować się dobrem.
  2. prawo uzasadnia ludzką wolność, ponieważ samo jest przyporządkowane spełnianiu się dobra – zarówno w dziedzinie „ius”, jak i „lex”.
  3. podstawą obowiązywalności prawa może być tylko dobro człowieka.
 
 
 
Końcowym jest odwołanie się do Arystotelesa, który uznawał rozumność i dobro jako wchodzące w rdzeń prawa.
 
 
 
Prawo objawione.
 
 
 
Żyjemy w kraju katolickim, gdzie prawo bazuje na objawieniu. Konieczne więc jest też odniesienie do tej zasady, jako podstawy dla prawa jakie obowiązuje w społeczeństwie.
 
W judaizmie wszelkie dziedziny życia są poddane Prawu Objawionemu.
 
W przypadku chrześcijaństwa pojawiają się jednak wątpliwości.
 
Chcę przytoczyć tylko dwa fragmenty Ewangelii. Jeden dotyczący pytania o najważniejsze przykazanie (Łaukasz 10.25 – 29, lub Mateusz 22.34 –40). Treść odpowiedzi, acz dotyczy fundamentalnej dla chrześcijaństwa kwestii – Dwóch Przykazań Miłości, wskazuje na brak pełnego ukształtowania tych przykazań, co budzi wątpliwości przy traktowaniu ich jako Praw Bożych, a jedynie,  że na nich opiera się Prawo i Prorocy. To koresponduje ze stwierdzeniem, że Chrystus mówił o sobie, iż nie przyszedł na świat, aby stanowić prawo, ale aby je wypełniać. Zaś Kazanie na Górze wskazuje, że docelowe jest znacznie większy zakres stosowania zasady miłości aniżeli wynika to z Dekalogu.
 
 
 
Świadomie poruszam sprawę roli Przykazań Miłości, gdyż w przedstawionej postaci nie noszą formy pełnej. Świadczy o tym fakt, że „uczony w Piśmie” nie umiał określić, kto jest bliźnim.
 
Prawo – przykazanie pochodzące a ust Syna Bożego – miałoby zapewne kształt skończony, czyli taki, który nie wymagałby dodatkowych wyjaśnień.
 
 
 
To ważne spostrzeżenie. Jeśli Przykazania Miłości są tymi, na których opiera się Prawo i Prorocy – to wskazuje, że Prawo i Pisma prorockie są dziełem ludzkim a nie Bożym. Z kolei Przykazania Miłości z „niedokończoną formą” – wszak Prawo Boże winno jednoznacznie określać zakres działania, a  w Przykazaniach Miłości brak jest określenia, kto jest bliźnim – wskazują na ludzki udział w ich powstaniu. Są zalecaną mądrością, a nie Prawem Objawionym przez Boga.
 
 
 
 
 
Tyle odniesień do głównych wątków rozważań n temat prawa , jego powstawania i umocowania. Przytoczone uwagi na pewną nie wyczerpują tematu a wręcz przeciwnie  - wymagają głębszego rozpatrzenia.
 
Są to jednak spostrzeżenia wystarczające do wskazania odmienności ujęcia, które proponuję.
 
 
 
Przede wszystkim – odrzucam pojęcie dobrajako podstawy rozważań nad źródłem prawa. Dobro jest bytem relacyjnym, a zatem słabym i nie może stanowić bazy umocowania prawa, gdyż wraz ze zmianą relacji – zmieniać się musiałoby i pojęcie i umocowanie prawa.
 
To określenie może (powinno) być traktowane na równi z pojęciem wolności.
 
 
 
W zaznaczonej na początku tekstu uwadze wskazuję podobieństwo wolności „DO”z rozumieniem prawa jako „ius”. Wolność „DO” jest możliwością wyboru z której jednostka może skorzystać, ale też i nie musi tego robić. „Ius” także daje możliwość realizacji jakiegoś dążenia, ale doń nie zmusza. Jako przykład można tu podaćprawo do prokreacji; każdy człowiek (i nie tylko) ma prawo do prokreacji – i nie musi zeń korzystać. Może dobrowolnie zrezygnować.
 
 
 
Z kolei wolność „OD” jest podobna „lex”. Tu ta wolność może być rozumiana jako prawo do niestosowanie się do  prawa obowiązującego a traktowanego jako narzucone.
 
Pojęcie dobra w obu przypadkach będzie różne.
 
W pierwszym – dobro jest wynikiem dostosowania do prawa traktowanego jako wspólne społeczności.
 
W drugim – dobrem jest uchylanie się od zależności prawa uznanego za narzucone, a więc ograniczające jednostkę.
 
 
 
Dobro, aby stać się odniesieniem dla prawa winno mieć znaczenie uniwersalne. Tymczasem jest bytem relacyjnym.
 
 
 
Biorąc pod uwagę, że pojęcie dobra przewija się w ideach wszystkich filozofów i teologów europejskich szukających umocowania prawa, a gdzie „ostatecznym” odniesieniem wydaje się odwołanie do „dobra absolutnego” – Stwórcy, problem jest poważny.
 
W swoich rozważaniach z poprzedniej notki wskazałem, że nie dobro leży u podstaw założenia świata, a MIŁOŚĆ.
 
Miłość w jednakowym stopniu odnosi się do zwolenników wolności „DO”, jak i „OD”.Ta okoliczność wskazuje na możliwość wyboru i jest zatem wyrazem wolnej woli człowieka.
 
Rodzaj wyboru powoduje, że albo dążymy do jedności ze światem – określiłem to jako PORZĄDEK ZGODNOŚCI (więcej na ten temat w opracowaniu Cywilizacja Polska), bądź też brak akceptacji dla istniejącego stanu rzeczy i próba zmiany w oparciu o własne, indywidualne przekonania. To PORZĄDEK NIEZGODNOŚCI.
 
 
 
Obie opcje wydają się być zgodne z naturą człowieka zatem twierdzenie o kierowaniu się Prawem Naturalnym jako jednoznacznym odniesieniem – nie jest umocowane. Zakres Prawa Naturalnego traktowanego jako odniesienie dla „lex” – jest relacyjny, a zatem zmienny i zależny od stanu świadomości społecznej.
 
 
 
Przestawione rozumowanie, wielce skrócone i wymagające rozwinięcia, nawiązuje z jednej strony do myśli Arystotelesa, który w tworzeniu prawa ludzkiego rozumianego jednak nie jako dążenie do dobra-szczęścia, a do zgodności.
 
ZGODNOŚĆ jest bowiem elementem wspólnym koniecznym dla umocowania uregulowań życia społecznego. W takim przypadku musi zaistnieć zgoda wszystkich członków wspólnoty na stosowanie zasad;  są one wspólnym ustaleniem i cała społeczność jest zobowiązana do ich stosowania i przestrzegania.
 
Drugi nawiązanie do zaznaczonych w tekście ustaleń z zakresu tematycznego to pewna zbieżność z koncepcja istnienia społecznej reguły prawnej uznawanej przez społeczeństwo w drodze głosowania; różnicą jest, że  tamże nie obowiązuje konsensus a większość narzuca wolę mniejszości. Zatem część społeczeństwa może traktować ustalone zasady jako narzucone i nie czuć się zobligowana do ich przestrzegania i stosowania.
 
To umocowanie prawa jest w sposób oczywisty związane z Porządkiem Zgodności.
 
Pozostaje kwestia nie dyskutowana, a przynajmniej mało podkreślana; kto jest członkiem wspólnoty uprawnionym do tworzenia regulacji prawnych?
 
Sprawa ma różne rozwiązania i wymaga odrębnego rozważenia.
 
 
 
Europejska myśl filozoficzna odnosząca się do prawa rozwijała się  w duchu Porządku Niezgodności. Elity, warstwy rządzące, czy władcy – tworzyli reguły prawne w oparciu o domniemane dobro społeczeństwa. To dobro, wobec braku kryteriów obiektywnych określenia, zazwyczaj odnosi się do rozumienia dobra wspomnianych grup decydenckich. W efekcie grupy te zawsze dbały o swoje przywileje, a jedynym ograniczeniem była i jest „wytrzymałość’ społeczna. Polityka jest tu sposobem utrzymywania społeczeństwa w stanie niewolniczym, a medialne manipulacje przekonać o wolności i prawach mu przysługujących.
 
 
 
Odwoływanie do Prawa Naturalnego, traktowanie  tych praw jako „ius” ma być barierą określającą „niezbywalne” prawa ludzkie. Praktyka jednak wskazuje, że zawsze te prawa są ograniczane wraz z rozwojem danej społeczności.
 
Właśnie w tym można upatrywać komplikacji  rozwoju systemu prawnego – galimatias filozoficznych podstaw umocowania prawa.
 
 
 
W tym Porządku mogą istnieć społeczeństwa o strukturze hierarchicznej, gdzie władca (bądź „warstwa władzy”) będzie kierował się przy tworzeniu prawa (narzuconego) społecznym konsensusem – lub przynajmniej dążyć do tego stanu. Jednak zawsze będą to wyjątki, które istnieją okresowo (zazwyczaj do zmiany władz) i szybko przywracane są ogólne założenia Porządku Niezgodności. Różne mogą być jedynie stosowane środki społecznego przymusu. Wśród nich są zarówno terror społeczny jak i odwołania do Bożego Porządku.
 
 
 
Kończąc można stwierdzić, że Polska Myśl Społeczna znajdująca swą realizację jako Rzeczpospolita – jako jedyna myśl państwotwórcza, oparta była o zasady Porządku Zgodności.
 
Stawiając pytanie, czy Polska powinna być państwem prawa, czy państwem obyczaju – ten aspekt zależności miałem na uwadze. Państwo obyczaju – to państwo traktujące zwyczaje, czyli kształtujące się w codziennym życiu reguły postępowania, jak godne nadania im formy praw - zasad obowiązujących.
 
Państwo prawa to państwo, gdzie zawsze dominujący głos w stanowieniu prawa ma warstwa rządząca, która z czasem, ale zawsze, przyzna sobie stosowne przywileje.
 
 
 

Przedstawia w imieniu Juliana Krzysztofa Wojtasa
--
Romuald Szczypek
Z Lubina na Dolnym Śląsku
Tel./fax 76 8493667
Mobile       504521043
Blogger _  Obserwator KNP
http://konwent-narodowy-polski.pl.tl/  
 
 
  Do dzisiaj stronę odwiedziło już 19411 odwiedzającyDzięki !  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=